Na granicy betonu i wody.

Zbliżasz się do niej nieświadomie- kiedy możesz ją dostrzec, zaczynasz czuć smagnięcia lęku- najpierw lekkie, im bliżej granicy- tym mocniej czujesz przepełniające Cię drżenie. Możesz przejść i przechodząc stracić na chwilę równowagę. Wpaść, wejść i popłynąć, albo uciec i schronić się na stałym twardym gruncie. Od kolejnego pomysłu na wyimaginowane status quo pędzić do kolejnego.

Te linie istnieją dla każdego: linia za którą jest inny grunt, a w zasadzie jego zupełnie inna natura. Linia pomiędzy pomyśliwaniem sporadycznym, a  refleksją, linia pomiędzy reagowaniem na bodźce, a odczuwaniem siebie; linia pomiędzy obrazem godnym kochania Narcyza, a prawdziwym obrazem akceptacji i miłości; linia pomiędzy miłością, a roszczeniem ideału; linia pomiędzy wyimaginowaną wartością powłoki ciała, a prawdziwym jego istnieniem w oddechu.  Rzeczywistość którą znasz i realność tego, czego nie znasz- świat Ego i Ja. Równoległe rzeczywistości poprzecinane plątaniną linii, tworzących sieć,  aż ku jej wierzchołkowi.

Nie ma stałej mapy ich biegu, są ruchome. Czasami linia sama się ze sobą przecina i możesz się zdziwić w jak podstępnej przestrzeni Ego (jednak) się znalazłeś, ze swoim wysublimowanym już poczuciem lepszości. Jeśli się zdziwisz to znaczy, że warto znowu stracić równowagę i betonowy grunt pod nogami.

Każde zachwianie powoduje ruch wewnątrz, rozpadanie się nieadekwatnych elementów budowli. Nieadekwatność niknie, odkrywasz miejsca puste i te, które były źle zabudowane. Uczysz się patrzeć, uważniej i nie masz już wyjścia, bo Chcesz, bo z każdym, kolejnym adekwatnym elementem czujesz radość i zaczynasz powoli jej doświadczać coraz częściej… poczucie zaufania?

Kiedy jesteś bliżej czegoś, co nie wiesz jakim jest -a to co nieznane naturalnie budzi obawę-  często zawracasz na tzw. Swoje miejsce. Znana przestrzeń pozwala czuć spokój, ale pozwala też czuć niedosyt. Możesz przykryć poczucie braku swoistym kocem tego, co znane i przewidywalne i okrasić wyrażaniem ciągłego niezadowolenia. Bo choćby było źle, to i tak jest najbezpieczniej, bo przecież najbardziej znanie. Choćby kolejny cios przyszedł, ale jeśli się go spodziewasz, to aż tak nie boli, bo przecież już wiesz, że tak ma być.

Wiesz jak jest chodzić po betonie- mocny, twardy swoimi przekonaniami daje oparcie, choćby byle jakie, ale daje. Woda to ruch. Stanąć na wodzie? Niedorzeczne? Nie wiem, może ktoś umie. Pewnym jest, że im częściej wchodzimy do wody oswajamy się z nią i ze swoim w niej poruszaniem. Po pewnym czasie możemy pozwolić sobie na pewność każdego ruchu, a nawet pozwolić jej poruszać nami i czuć spokój i radość i oddech…

 

 

 

 

admin

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *