Stopa za stopą.

Prawa, lewa, prawa… lewa…

prawa, lewa, prawa, lewa, prawa… lewa…

prawa… lewa… prawa… lewa… prawa… lewa… prawa… lewa… prawa… lewa…

i prawa stopa przy stopie lewej.

Stoją, dotykają ziemi całą swoją powierzchnią. Za chwilę czują, że dotykają ziemi swoimi zewnętrznymi krawędziami, piętami, nasadami palców i palcami. Czują się, jakby się miały rozpłynąć, jakby chciały nasycić się w końcu bezruchem i samą jego możliwością dotychczas niemożliwą. Zatrzymała je mała wysepka mchu. Miękkość, przyjemność, oddech, ciepło, delikatne ruchy palców, które chcą sprowokować mech do wmasowania w nie spokoju i ukojenia. !!!! Stopy  właśnie zdały sobie sprawę, że są, że istnieją. Już wiedzą i czują.

Delikatnie poruszają się w nich mięśnie, stawy, więzadła. Zmieniają swoje napięcia. Pięty mocniej wbijają się w mech i w pewnej chwili czują wyraźnie twardość. Za chwilę pięta się unosi i w miękkość wbijają się wszystkie paliczki. Prawa i lewa –obie chciały pobawić się trochę owym ruchem w bezruchu. Kołysanie na mchu od delikatnego przechodzi powoli w bardziej dynamiczne i zdają sobie sprawę, że im bardziej czują twardość piętami, tym bardziej palce pozbawiają się odczuwania podłoża. Im bardziej twardość czują wszystkie palce, tym bardziej pięta odrywa się od mchu. Wraz z pogłębianiem każdego wychylenia, zbliżają się do momentu utraty równowagi, ale równowagi nie tylko ich samych, ale całego ciała. Ciała, które podążą za nimi, które utrzymują, które noszą, którego są nierozerwalnym elementem pozwalającym na ruch i na stabilność. Już rozumieją, rozumieją jak działają.

 

Raz pięta prawej nogi zanurza się w mchu, raz pięta lewa. Palce prawej- pięta lewa, palce lewej- pięta prawa. Śródstopie raz prawe, raz lewe wygina się do góry. Czują zmianę przepływu, który faluje podobnie jak one same. Ten, łącząc stopy z podłożem, przenika całe ciało. Można być stabilnym, ale można się przewrócić. Stopy już chcą więcej. Chcą zasmakować innych ruchów, innego podłoża. Wiedzą co robić, by czuć i zachować równowagę. Dzięki nim całe ciało czuje miejsce, w którym jest –całe Ja wie, gdzie jest.

Odważają się zejść z mchu. Pozostawia za sobą miękkość, najpierw prawa stopa: pięta, krawędź zewnętrzna, palce. Lewa w tym czasie wrasta mocniej, by za moment podążyć tą sama drogą, co prawa. I tak prawa, i lewa mijając się, czują igły świerkowe, suche liście pękające pod ich naciskiem, trzaskające gałązki wyściełające poszycie lasu. Postanawiają wejść na przewrócone drzewo. Prawa… lewa… prawa… lewa powoli, ostrożnie, z uwagą przestępują na kolejne fragmenty szorstkiej kory. Nawet środek stopy zaczyna czuć podłoże. Każda z nich stoi tak, jakby okalała wąski pień. Palce układają się tak, jakby chciały być palcami rąk i chwycić pień. Potem lewa przyłącza się w tym samym rytmie ruchu. Mięśnie prawej i lewej ich więzadła zapewniają podporę całemu ciału.

Chodzenie po linie może też okazać się możliwe- to kwestia uważności odczuwania, kontaktu z najmniejszą molekułą …

Na razie – bieg i taniec, na drodze doświadczania własnego ruchu.

 

 

 

 

 

 

Phot: Małgorzata Cwynar-Owsiak,

www.owsiakphoto.pl,

www.facebook.com/owsiakphotopl/

 

admin

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *