Tak ma być, jak JEST

Może się zatrzymać i rozejrzeć- odważyć się patrzeć, by zobaczyć -odważyć się słuchać i czuć, by usłyszeć i poczuć. Nie bać się i znaleźć. Docenić codzienność- całą-  to jest dopiero wariactwo. Docenić to, co jest tak oczywiste, że tęskny wzrok wpatrując się w odległy kolejny i kolejny horyzont, już tego nie sięga.

Paczka wysłana… sukienka i bluzka zmierzają do swojej właścicielki; kolejny biały karton, linie, krzywiki i ołówki leżą w gotowości na stole w pracowni. Tutaj- w studio Franek i Damian zmieniają akordy w rytmie Break On Through… Hey Joe… Kilka wspomnień  błyskiem przelatuje i znika. Słucham…

Podczas wdechu powietrze ogrzewa się dopiero w gardle. Pewnie dlatego mój nos jest taki zimny…

Każdy wydech nagrzany moim ciałem, czuję dzisiaj także dłońmi. Trochę mi cieplej. W tym chłodnym pokoju sama ogrzewam siebie.

Patrzę na ekran i widzę: dziewczyna w białej sukience, z pochodnią w dłoni, wchodzi do lasu…  Idzie w ciemność – ile razy sama tam wchodziłam ? Iść, czy się zatrzymać? Bać się, czy może jednak nie? Zawsze wchodzę. Płomień rozjaśnia…

Zawsze w ciemności odnajduję puszki, skrzynie. Otwieram je, oglądam, wyjmuję rozmaitości: fragmenty zapisków, myśli, obrazów, uczuć, przekonania, wspomnienia. Wszystkiego dotykam, poznaję na nowo- patrzę za każdym razem, jak nigdy dotąd i ponownie układam. Czasami wraz z kolejnym wejściem w ciemność wyjmuję coś po raz kolejny. Przekładam z tej do innej i potem do jeszcze innej skrzyni, zmieniam jego najbliższe sąsiedztwo. Cierpliwie poszukuję tego najbardziej odpowiedniego w danym momencie układu. W końcu, ów obraz, wspomnienie, zestaw myśli, trafia na najlepsze z możliwych miejsc.

Oddech się wyrównuje, a element na właściwym miejscu uwalnia moc.  Wszystko odnajduje swoją własną przestrzeń- nic nie zostaje wyrzucone, bo nie musi- kiedy coś trafi tam, gdzie ma trafić –robi się coraz więcej przestrzeni, niż gdyby zostało wyrzucone. Można popatrzeć bez lęku na uporządkowane skrzynie bez bólu, strachu, można dotknąć  ze spokojem listów, słów usłyszanych i wypowiedzianych, myśli pomyślanych. To jest część Nas. Dzięki odnalezieniu dla nich miejsca można oddychać coraz bardziej.

Ten las ze skrzyniami, puszkami jest i będzie.  Z czasem pierwszy lęk ustępuje ciekawości, zaufaniu i cierpliwości.  Las staje się coraz bardziej poznawalny, a ja w nim i z nim i ze sobą coraz bardziej oswojona.

Franek uderza w struny- teraz w rytm House Of The Rising Sun, ja mam mokre oczy. Tak ma być, jak JEST.

 

fot: Małgorzata Cwynar-Owsiak www.owsiakphoto.pl

modelka: Karolina

sukienka: KOIRE

admin

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *